Miasto do którego lubi się wracać, zawsze można trafić na jakąś wystawę, a po niej wskoczyć do afrykańskiej restauracji na OFFie. Tym razem Łódź odwiedziliśmy z okazji ślubu świetnych ludzi, którzy wybrali sobie takie miejsce, że bardziej Łódzko się chyba nie dało. Mocno industrialne, między starymi fabrykami, a w środku prawdziwe Polish Jungle, do tego jedzenie takie że jadło się oczami, bo nie dało się spróbować wszystkiego (a my dość wybredni w kwestii smaku jesteśmy), czuliśmy się totalnie na miejscu.

Jadąc do ich kamienicy nie znaliśmy jeszcze Mateusza, ale pomogło nam przy tym niepodłączone żelazko do deski, a potem deska do prądu. Także przed ślubem 2 godziny towarzyszyliśmy Mu przy prasowaniu topu Kasi, która w tym czasie goniła między drogeriami- bo czasami tak bywa, że jednak w dzień ślubu wszystko się obraca 180 stopni. A potem, gdy już wróciła wszystko jakby poleciało samo. Było mnóstwo zachwytów (szczególnie z naszej strony), 10 minutowa sesja między życzeniami a pierwszym tańcem, słodki stół o którym śnimy po nocy, a przede wszystkim świetnej zabawy przy fenomenalnej muzyce i wartościowych rozmów do nocy.

Tak powstał materiał symetryczny i pełen centralnych kadrów, z nieprzeciętnego ślubu, w nieprzeciętnym miejscu jakim jest Tektura Boho.

 

Miejsce: Tektura Boho
Ręcznie plisowana spódnica:
Natalia Siebuła
Buty: Bałagan Studio
Florystka: Floral Deco
DJ: Andrzej Ornaf