Pamiętam jak dowiedzieliśmy się o istnieniu takiego miejsca jak Kotulińskiego 6, później okazało się, że mieści się całkiem niedaleko od naszego Bielska. Wpadliśmy na dzień Polny, jakoś się tak złożyło, że kilka miesięcy potem robiliśmy tam sesję, tylko czekaliśmy jeszcze na zapytanie o ślub. Tak właśnie nadeszła nasza wyczekiwana para, Natalia i Mateusz, a razem z nimi wesele w wyjątkowym K6. Dawno nikt nie dodał nam takich skrzydeł jak właśnie oni.